Hanna Gajos – Z czym w świat?
Potencjał mody i przemysłu mody
Ministerstwo Gospodarki ogłasza nabór propozycji dotyczących branż, grup produktowych lub usługowych, które mają potencjał, aby wykreować specjalności eksportowe polskiej gospodarki. To prowokuje do refleksji, jak wygląda potencjał szeroko rozumianego przemysłu mody? Co może być polską specjalnością w dziedzinie tworzenia i wytwarzania mody?
Zwykle, odpowiadając na pytanie o specjalność, skupiamy się na wybranych działach mody, np. płeć lub wiek adresata, albo rodzaj surowca. Mówimy np. o bieliźnie, modzie damskiej, męskiej, młodzieżowej, odzieży ze skóry lub dżinsu. Myślę jednak, że niezależnie od potencjału poszczególnych działów, warto na sprawę szans polskiej mody zagranicą spojrzeć inaczej. Pokusić się o odpowiedź na pytanie, czego od mody oczekują dziś konsumenci i czy polska moda, i polski przemysł mody mają szanse “wstrzelić się” w te oczekiwania.
KREACJA I TALENTY
Odkrywając wyobraźnię od segmentów asortymentowych, spojrzawszy na modę jako na kreację i wytwórczość, dochodzimy do wniosku, że zarówno w wymyślaniu, jak i wytwarzaniu mody mamy wiele do zaoferowania. Często polskie firmy odzieżowe w codziennej gonitwie, borykając się z problemami, jakie doskwierają wszystkim przedsiębiorcom, przytłoczone niepewnością czy rynek zaakceptuje kolejną kolekcję, nie doceniają własnych atutów. A mamy je zarówno w dziedzinie kreacji, jak i wytwórczości. O potencjale polskich projektantów świadczą nie tylko gale dyplomowe wiodących szkół, takich jak łódzka ASP czy krakowska SAPU, także kolekcje prezentowane podczas konkursu Złota Nitka, ale przede wszystkim kolekcje autorskie, twórczość sygnowana własnym nazwiskiem, jaką ostatnio możemy oceniać choćby w Alei Projektantów, podczas FashionPhilosophy Fashion Week Poland.
Są wśród ich autorów projektanci-artyści, którzy przewrotnie deklarują, że nie oferują “aktualnych trendów”, ale styl. Podkreślają w ten sposób, że nie stają do wyścigu po inspiracje z wiodących światowych marek, że nie zamierzają powielać cudzych pomysłów. Jestem przekonana, że oryginalność wielu z nich, wsparta odpowiednimi narzędziami promocyjnymi, to dobry towar eksportowy.
MODNA ZACHOWAWCZOŚĆ
Kiedy chce się ruszyć w świat, warto zadać sobie pytanie, kogo chcemy tam ubrać i za którą granicą, bo choć oczekiwania na zachodzie i na wschodzie są podobne, gdy idzie o jakość, to przecież bywają różne, gdy idzie o estetykę, np. stopień dekoracyjności ubrań. To jednak temat na inne opowiadanie, chociaż istotny przy podejmowaniu konkretnych decyzji.
Zanim jednak dojdzie do formułowania misji firm ruszających w świat, warto przypomnieć, jaka jest wizja rozowju rynku mody i co z niej wynika.
Jeszcze przed kryzysem prognozowano, że kierunki rozwoju mody w najbliższych latach będą wyznaczać: kreatywność, oryginalność, innowacyjność, indywidualizm, jakość. Wszystko to potwierdzone marką. Wtedy jeszcze o korzystnej relacji między jakością a ceną wspomniano rzadko, bo w wielu przypadkach kłóciłoby się to z punktem ostatnim – rangą marki. Przecież główną miarą jej ekskluzywności była często maksymalnie wywindowana cena. Przyszedł kryzys i najsłynniejsze marki, bardziej wykreowane przez marketing niż np. innowacyjność propozycji, zaczęły mieć kłopoty. Klient zorientował się, że przepłaca, a ile przepłaca dowiedział się podczas wyprzedaży sezonowych i całorocznych – w outletach. Po kryzysowym prysznicu nadal chce kupować ubrania modne, ale zdecydowanie tańsze. Jest też radykalniejszy w oczekiwaniach, że marka będzie oznaczać oryginalną, niepowtarzalną stylistykę. I to jest prezent od kryzysu dla polskich, niewielkich firm, które od zawsze cierpiały na niedosyt nowoczesnych narzędzi marketingowych “kreujących potrzeby klienta”. Ten niedosyt był często powodem kompleksów i poczucia zaściankowości. Dziś, gdy klienci mody na rozwiniętych rynkach buntują się przeciwko marketingowym “trikom i mykom”, paradoksalnie, atutem naszych firm może być “pewna zachowawczość” struktur i sposobu zarządzania. Co więcej, może być naszą siłą, a nawet – specjalnością eksportową. Bowiem tylko w niewielkiej firmie, przypominającej strukturą dom mody lub pracownię krawiecką, można rzetelnie odpowiedzieć na takie oczekiwania, jak – kreatywność, oryginalność, jakość i co najważniejsze, korzystna relacja między jakością a ceną. I to mogą być nasze kolejne specjalności “na wynos”, którymi warto i należy podzielić się z innymi.
JAKOŚĆ I CENA
Klienci w krajach rozwiniętych przyzwyczaili się już do jakości, ale w czasie dekoniunktury odrzucili nierozsądnie wysokie marże, kojarząc je z rekompensatą kosztownych reklam i akcji PR. Tymczasem wysoka cena była często sztucznym wyznacznikiem ekskluzywności i luksusu − wartości tym silniej pożądanych, im są bardziej niedostępne. Teraz klienci odzieżowych marek chcą rozsądnych cen i domagają się kupieckiej solidności. Rezygnacja z drogich marek otwiera pole dla tych, które są tańsze, oferując jednocześnie kolekcje na wyższym poziomie estetyki i jakości niż sieciowa oferta. I taką estetykę, jakość oraz cenę są w stanie zaoferować polskie firmy – dziś marki lokalne, które mając pomoc na pochwalenie się swymi atutami, a więc wówczas, gdy zyskałyby rangę eksportowej specjalności, miałyby szanse na sukces eksportowy. Przecież jakość, kunszt krawiecki, nowoczesne technologie nie są obce firmom od lat szyjącym na zlecenie marek zachodnich, aby zarobić na wykreowanie marki własnej.
JAK Z DOMU MODY
Klienci na rynkach zachodnich są znużeni i zmęczeni ofertą „mody z sieci”. Wiedzą, że rolę zbiorowego kreatora w globalnych handlowych konsorcjach pełnią zaopatrzeniowcy, którzy z ochotą przystali na miano stylistów. Jeżdżąc w regiony taniej wytwórczości, z gotowych anonimowych ubrań składają firmowe kolekcje. Bywa więc, że klient w dwóch, trzech markach, także tych aspirujących do ekskluzywności, ogląda identyczne krojem rzeczy, chociaż każda z firm gwarantuje mu niepowtarzalność. To wywołuje coraz częściej tęsknotę do prawdziwej oryginalności, jaką jest w stanie zagwarantować tylko własny krawiec. Rolę takiego krawca mogą pełnić niewielkie, mobilne, elastycznie zarządzane firmy, czyli takie, jakie przeważają na polskim rynku. Jednak pod warunkiem, że odtworzą strukturę domu mody, czyniąc kreatorami projektantów-zawodowców, a nie hobbystów z najbliższej rodziny. Drugi warunek to dostępność do nowoczesnych urządzeń, np. takich jak, skaner 3D eliminujący uciążliwość przymiarek i poprawek, a gwarantujący efekt „szycia na miarę”. Ponieważ szanse na dostępność do innowacyjnych urządzeń rosną, co jest zasługą specjalistycznych centrów − powstających np. przy klastrach, każda ambitna firma może oferować kolekcje jak z domu mody, a to już jest „ekskluzywna specjalność eksportowa”.
SZYCIE JEST SZTUKĄ
Specjalnością eksportową, nadal bardzo wysoko cenioną na zachodzie, jest polskie wykonawstwo odzieży. Wiele szwalni przypomina atelier krawca, tyle że przemysłowego. Nowoczesne polskie krawiectwo, tym różni się od tradycyjnego, że mało rzeczy wytwarza ręcznie, ale precyzją wykonania dorównuje mistrzom. Coraz częściej nowoczesne maszyny w nowoczesnych szwalniach pozwalają na uzyskanie efektów porównywalnych z rękodziełem artystycznym − wymóg oryginalności i jakości. Takich efektów oczekują i takich wytwórców poszukują wiodące europejskie marki. Potrzebują nowoczesnych szwalni dysponujących urządzeniami odtwarzającymi kunszt mistrzów rękodzieła. Takie szwalnie są w Polsce − wyposażone w nowoczesną technikę, zdolne do realizacji zleceń mody butikowej, mody krótkich serii stały się już naszą eksportową specjalnością.
PREZENT CHWILI
Listę takich specjalności można by uzupełnić wieloma punktami np. talentami projektantów i inżynierów mody, których specjalnością jest twórczy eksperyment. To też atrakcyjny towar eksportowy. Jak widać, atutów, aby wejść na listę liderów eksportu, przemysł mody ma wiele. W dodatku kryzys zmienił postrzeganie zachowawczości i ostrożności niewielkich firm odzieżowych. Cechy te przeistoczył w cenione na świecie, niemal awangardowe zalety.
Hanna Gajos





