GDS i GLOBAL SHOES. Düsseldorf. 10-12.09.2010

gds.jpg

Prezentując specyfikę, strukturę i organizację wrześniowej edycji GDS i GLOBAL SHOES Thomas Kötter, rzecznik prasowy targów, wielokrotnie zwracał się do przedstawicieli polskich mediów, aby akcentowali znaczenie polskiego rynku dla niemieckich eksporterów obuwia. Każdą edycję targów od kilku sezonów odwiedza ponad 500 gości z Polski. Przyjeżdżają tu kontraktować kolekcje, ale także po wiedzę o trendach, przekazywaną podczas seminariów, pokazów mody i w specjalnie wydzielonych „przestrzeniach trendów” w każdej z hal. Obszarem, w którym niepodzielnie królują moda i niemal kult jakości, jest hala 4, do której wejście wymaga dodatkowej rejestracji. To centrum elegancji i ekskluzywności, także – najwyższych cen.
Ideą targów jest maksymalne uczytelnienie i optymalne przypisanie oferty do przestrzeni prezentacji. Kolejne hale mają własne, „tematyczne adresy” – np. moda młodzieżowa to hala 3, w której prezentowane są także prace stu młodych, awangardowych projektantów. W hali 6 lokuje się standard obuwniczy, a w 7a – obuwie dziecięce. Orientację w ofercie i decyzje zakupowe ułatwiają handlowcom wyraziste podziały między tym, co ekskluzywne a tym, co popularne. Dziś, gdy wielu projektantów traktuje but, jak dzieło sztuki, co znajduje wyraz w cenie, każde ułatwienie to oszczędność czasu, którego na targach zawsze brakuje.
Tradycyjnie strefą niskich cen i masowych zakupów są targi GLOBAL SHOES, zdominowane przez producentów z Dalekiego Wschodu, chociaż i tu na wielu stoiskach widać reakcję na „presję jakości”.
Targi obuwia w Düsseldorfie to przede wszystkim targi trendów. Większość z 30 tysięcy odwiedzających przyjeżdża tu, aby zdobyć wiedzę o sezonowych i długofalowych tendencjach w modzie i technologii, a mając ją – zrobić dobry interes. Wreszcie, aby podtrzymać środowiskowe kontakty, co dla wielu jest punktem równie ważnym, jak dwa poprzednie.


Fot. Serwis prasowy


Pokaż wszystkie